Sen: dzień przed

Po raz pierwszy od ponad dwóch i pół roku miałem sen, który był swego rodzaju powtórką tego, co wydarzyła się między mną a D. Kilka razy pojawiła się w moich wcześniejszych snach, ale nigdy w takim stopniu i nigdy w centralnej roli.

Całą poprzednią noc śniłem o D.. I o tym, że ją straciłem, bo coś zrobiłem źle. Czy coś źle powiedziałem, zrobiłem? Próbowałem ratować sytuację, ale było już tylko gorzej. Nie odzywała się do mnie, odwracała na mój widok. Zabiłbym się... ale to działo się w świecie, w którym już byłem martwy. W świecie, w którym Szatan - czy inne odwieczne zło - wygrał, i miał nas torturować przez całą wieczność, czy coś w tym stylu. Nie miało to znaczenia.

Łudziłem się, że jest szansa, że coś się kiedyś zmieni, naprawi między nami. Ale wiedziałem, że to nierealne.
Była tam również M. - była do mnie pozytywnie nastawiona i chciałem jej opowiedzieć, co się stało, ale nigdy tego nie zrobiłem. Miałem nadzieję, że poczuję się lepiej - albo ona powie coś o mnie do D. i może kiedyś coś się zmieni (choć czułem, że to ułuda).

Randkowanie jest koszmarem. Wieczne cierpienie. Nic nigdy nie skończyło się dobrze. Nie ma drugiej szansy i nic nigdy nie można naprawić. <głęboki, rozdzierający płuca krzyk> Do diabła, jak ktokolwiek, kiedykolwiek miałby mieć z tego przyjemność?

Replay tego, co było. Był ból i był wieczny.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Wrzask

Ścieżka dźwiękowa

Powrót