Goodyear
Zbliża się koniec roku 2020; pora podsumowań.
Dla mnie? Był to bardzo dobry rok. Nie dlatego, aby w moim życiu wydarzyło się coś szczególnie pozytywnego - chociaż były drobne rzeczy, o czym wspomnę poniżej - ale dzięki temu, że mogłem usłyszeć, jak dla masy innych ludzi był zły. Czuję się trochę jak Cottard z „Dżumy” - inni zaczęli mieć swoje kłopoty, co zmniejszyło dystans pomiędzy nami.
Nie odmawiam sobie shadenfreude, gdy słyszę ludzi narzekających, jak to kwarantanna i izolacja prowadzą u nich do chorób psychicznych. Wyobrażam sobie, że spora część z nich to ten gatunek, któremu wydaje się, że wszyscy są tacy jak oni. Teraz mają okazję spróbować stylu życia, który ja lubię, i bawi mnie, jak dla niektórych to koniec świata. (jak lubicie głupie komiksy o grach, to ten dobrze do tego nawiązuje) Zwłaszcza, że dawniej to ja czułem się przymuszany do ich ekstrawertycznego stylu - przez nauczycieli, rodziców, niestety również przez siebie - i też nic dobrego dla mojej psychiki z tego nie wyszło. Wyłączę tych, którzy stracili kogoś bliskiego - choć Covid to tylko jedna więcej choroba do listy powodów, z której ludzie umierali już w zeszłym roku.
U mnie zmieniło się głównie na plus. Pracodawca pozwolił na pracę w pełni zdalną i przekonał się, że wcale nie jest tak straszna, jak mu się wydawało, a nawet ma pewne plusy. Dla mnie ma spore - nie muszę już oglądać open office i próbować się na nim koncentrować na życzenie. Dzięki otwarciu firm na pracę zdalną zaczęło do mnie docierać więcej ofert, w tym zagraniczne. Podróże teoretycznie są utrudnione, ale w praktyce jedyną, którą musiałem przełożyć na nieokreśloną przyszłość, jest wizyta w Japonii. Ale nie jestem aż tak zapalonym podróżnikiem, aby mnie to szczególnie bolało. Mimo że sam przeszedłem Covid - i zostały mi po nim pewne komplikacje - nic istotnego to nie zmieniło w moim życiu na gorsze.
A jak wygląda przyszłość? Obawiam się, że skończy się tak samo jak dla Cottarda - inni wrócą do swojej normalności, a ja pozostanę ze swoimi problemami, jak byłem. Dlatego tym bardziej próbuję się cieszyć tym momentem, póki trwa. I życzę sobie, aby 2021 był równie udany.