Warstwa trzecia
Szersze spojrzenie.
Czego potrzebowałem od relacji z kobietami? Bliskości, seksu, zainteresowania. Nie było tego. Seks kupiłem, i była to jedna z najlepszych decyzji w moim życiu. Liczyłem, że pozostałe rzeczy mogę zdobyć. Bardziej wychodzić do ludzi, poprawić swoją atrakcyjność i umiejętności socjalne. Myliłem się.
Najdalej, jak udało mi się zajść, to pozycja zwierzęcia w zoo, które wzbudza przez chwilę zainteresowanie, ale po minucie idziemy do innej klatki.
Jak się czuję z tym kompletnym brakiem sukcesów?
Dawno temu bardzo bolało mnie to, że czułem się gorszy i bardziej nieudolny od innych mężczyzn. Moja duma i - już mocno nadwyrężone gdzie indziej - poczucie wartości cierpiały, gdy kolejni koledzy przeżywali sukcesy i porażki, a ja nic. Obawiałem się, że okażę się niechciany i bezsilny. Słusznie. Ale miałem też inne kłopoty psychiczne, i one były ważniejsze.
Dziś czuję głównie skrajne obrzydzenie myśląc o tym, jak wszystko się potoczyło; jak dalekie były moje relacje z kobietami od tych, które chciałem mieć. Jak bezsilny się okazałem, aby je zmienić.
Gdy myślę o niespełnionych potrzebach i koszmarnym uczuciu całkowitego odrzucenia, które poznałem - bycie odrzuconym przez każdą jedną sympatię boli bardziej niż suma tych odrzuceń. Odrażające wydają mi się zawiedzione nadzieje. Czuję też, że dawałem od siebie więcej, niż dostawałem. (może to, co dawałem, wcale nie było wartościowe. Ale nie mi to oceniać)
Właściwie to patrząc wstecz, wszelkie próby otwarcia się na kobiety i poznawania ich były głównie olbrzymią stratą czasu. A patrząc na blizny, które nabyłem przez ostatnie dziesięć lat - i rzeczy, które robiłem wbrew swojej naturze, jak chodzenie na imprezy - to nawet gorzej. Formą samookaleczenia.
Nabyłem za to szacunku do ludzi, którzy są w podobnej pozycji co ja, ale boją się spróbować. Czasem tracą dużo energii, aby uzasadnić przed sobą, że nie mają szans. Gardziłem podobnymi mechanizmami obronnymi (choć sam znam dobrze strach przed niepowodzeniem; wiele razy w życiu powstrzymał mnie od działania!). Ale może jednak mają swoją rolę, podobnie jak wyparcie i podobne w przypadku traumy. Bo niepowodzenie może nie jest pewne, ale potrafi mieć wysoką cenę.
Aktualizacja(17.10.2021): moja terapeutka rzuciła pomysł, że niektóre koleżanki, które okazywały mi zainteresowanie - a potem je w niezrozumiały sposób traciły - mogły tylko chcieć się ze mną przespać; a ja nie umiałem grać w ich grę. Nie mam pojęcia, czy tak było, ale pasowałoby to do układanki. I było gorzko ironiczne.